Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które...
Szukaj wyników w...

aremasik
Użytkownik

  • Zawartość

    17
  • Punkty grafika

    0(7300 miejsce w rankingu)
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1
Poziom 4
0 / 25 EXP

Ostatnia wygrana aremasik w dniu 29 Maj

Użytkownicy przyznają aremasik punkty reputacji!

Reputacja

8

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Włącz
  1. 17 maja byłem ostatni dzień ? wyszedłem jak zwykle i od tamtej pory nie wróciłem haha. Póki co nie mam żadnych maili ani telefonów, a ja jestem o wiele spokojniejszy i zrelaksowany ? Dla przyszłych czytających: Od takich ludzi trzeba jak najdalej, bo potrafią zatruć życie, a człowiek liczy, że to chwilowe... Nic bardziej mylnego. Z czasem obowiązków przybywa coraz więcej na tyle, że trzeba pewne rzeczy robić po godzinach - a stawka ta sama, nie mówiąc już że nadgodziny nie były wypłacane (chyba, że robiłem te nadgodziny we firmie na miejscu u Klienta - superancko prawda?) A jeśli nadgodziny były robione u mnie, to usłyszałem "to nie siedź w domu dla mnie, bo ja tego nie widzę" - uwierzcie mi, nawet nie chce już tego komentować. Niestety, sprawdziło się "mądry Polak po szkodzie" - może i dobrze, bo to człowieka uczy, żeby nie ufać wszystkim. Szczególnie w to co mówią, bez umów - tylko na gębę. I tak jak wiele osób w tym wątku powiedziało, należy się szanować, a nie łudzić, że zmienimy świat lub co gorsza wierzyć w osoby, które być może pójdą po rozum do głowy i zacznie ludzi traktować fair. Prawda jest taka, że 1 osoba nie zmieni świata, natomiast druga strona medalu jest taka, że ludzie się nie zmieniają. Trzeba zwyczajnie iść dalej - jak nie ten klient to następny - kto z nas chce się użerać z typowymi Januszami? No chyba nikt, dlatego nie warto być naiwnym. Skoro zjedli wszystkie rozumy świata - bo on wie lepiej - niech sam sobie wszystko w koło ogarnia, aż w końcu sam zostanie ze swoim bałaganem, bo traktuje ludzi jak niewolników. Bądźcie mądrzejsi i już na samym starcie wymagajcie od siebie pewności siebie i to co się Wam należy. Tyle w tym temacie ?
  2. Zastanawiam się teraz co jeśli wejdzie w życie tzw. "test przedsiębiorcy". Słyszeliście o tym? Co do obecnego tematu, to mam być min. 2 dni w tygodniu aż kogoś nie znajdzie i rozliczamy się z godzin a nie ze stawki jaka była do tej pory za cały miesiąc. Co ciekawe, stawka godzinowa jest ta sama haha ? Jak będzie bardzo źle to jeszcze wspomnę o tych prawach autorskich odnośnie wzorów graficznych jakie opracowałem na produktach (już od 2 tygodni są w sprzedaży).
  3. Hej, nie odzywałem się, bo miałam wesele w rodzinie i jakoś czasu nie było :) A wracając do tematu... Nadal tu kurde jestem, negocjacji końca nie widać - uznali, że póki kogoś nie zajdą "mam tu być". Kultura osobista i dobre wychowanie nie pozwala mi tak zwyczajnie wyjść, żeby źle o mnie nie mówiono. Ale i tak wiem, że będą, więc jak widać to błędne koło i jednocześnie bagno. Słowo daje, sytuacja jest dość trudna - pomijając fakt, że nasza branża nie jest szanowana, przynajmniej ja się z tym coraz częściej spotykam. Co nie zmienia faktu, że nie mogę tak zwyczajnie wyjść mówiąc "pa". Co do wynagrodzenia to zaproponowali tylko 400 zł więcej, że niby jest ta 5 z przodu na FV. Ale co to jest 400 zł netto więcej? Jak tak poczytałem w Internecie o podobnych przypadkach (z branży), to wynagrodzenie w formie współpracy na polu B2B wygląda zupełnie inaczej niż to co mi od początku tutaj mówią czy oferują. Totalna masakra jakaś. Jeśli chodzi o szkolenie nowego pracownika czy ostrzeganie innych przed tą firmą to mnie to już lata nie powiem koło czego. Normalnie nerwicy idzie się nabawić. "Przystaw kogoś do muru to potem się dowiesz kto jaką ma prawdziwą naturę" - właśnie się dowiedziałem na własnej skórze, a to tylko dlatego, że walczysz o swoje - tak jak być powinno. Powiem Wam jedno - jak i dla przyszłych czytelników - jak najdalej o takich firm, typowych Januszy biznesu, którzy obiecują na "gębę" że na początek możemy pracować na jego warunkach, a potem zobaczymy. To takie "zobaczymy" to nic innego jak forma czasu, kiedy otworzysz oczy i uświadomisz sobie, że jesteś dymany..., bo taka prawda. A że ktoś jest od zawsze uczciwy, to liczy się z tym, że zaufanie ma zawsze miejsce, nie patrząc na to na kogo trafi. Nic bardziej mylnego. Ja tak zaufałem i mam co mam. Nigdy więcej :( Ma być umowa i moje warunki, a jak nie pasuje - nie stać kogoś na mnie - to jego problem...
  4. @Vienna Najlepsze jest to, że mam zostać dopóki kogoś nie znajdą (a była już dzisiaj 1 osoba na rozmowie o pracę) i przyuczyć tego wszystkiego co ja robiłem. No błagam - ja przyszedłem to dostałem "goły" komputer ze świeżo postawionym systemem, bez programów (o braku kraty GPU w kompie to już nie wspomnę) i było "masz tu loginy, hasła i działaj, dajemy Ci wolną rękę". I ja tu nagle mam kogoś przyuczać? Wszystko co wdrożyłem to z pomocą mojej wiedzy, doświadczenia i mam tak zwyczajnie moje techniki wdrażania przekazać? Mogę co najwyżej zostawić plik na pulpicie z loginami, hasłami i tyle. To co ja dostałem. To też w sumie pokazuje, że mam "sobie iść" skoro już szukają ludzi na moje miejsce ? Owszem w biznesie nie ma przyjaźni. Ja do dzisiaj z nikim w tej firmie nie nawiązałem większej relacji: raz, że nie miałem takiej potrzeby, a dwa liczyły się efekty pracy - choć i tak dostałem upomnienie, że się nie integruje i nie przychodzę na ich imprezy integracyjne (i w sumie dobrze, nie żałuję tego). Te 300 czy 500 zł netto to miało być o tyle więcej do tego co teraz dostaje na FV, ale to i tak jakaś kpina. No ale trudno, dobrze, że wczas się wycofałem, choćby nawet z tym sklepem. A nawet dzisiaj (po raz kolejny!) usłyszałem, że sklep też może być na gębę i w zasadzie zrobiony w czasie jak tam siedzę - bo oni mnie wynajmują na czas a nie na ilość zrobionej roboty. Zgadza się, gościu myślał, że jak mnie pochwali raz za czas to będzie cacy. Tragedia, aż żal to komentować. Swoją drogą, to już mnie totalnie przerosło - na zasadzie, że w życiu bym się czegoś podobnego nie spodziewał, nawet w najgorszych koszmarach. Obawiam się tylko, że każdy z naszej branży (grafików, webmasterów, programistów czy nawet marketingowców) skazany jest przejść co najmniej 1 przez coś takiego, skoro takich Januszy jest cała masa. Mówię rzecz jasna o takich osobach jak ja - gdzie darze zaufaniem i tego samego oczekuje. Niestety to już jest moja naiwność. Szkoda, bo bycie uczciwym i ambitnym to nie jest jakaś zła domena pracowitego człowieka - tylko czemu zaraz traktuje się nas jak niewolników, tych co kłamią albo co gorsza uznaje się, że szukamy okazji aby oszukać klienta. Dla mnie to jest nie poważne mówić takie rzeczy drugiej osobie prosto w oczy, mając świadomość, że ma własną firmę - a traktuje się go jak typowego "etatowca". Jutro ma być ostateczna rozmowa, nawet gdyby zaoferowali nie wiadomo jakie pieniądze i tak się już nie zgodzę na dalszą współpracę. To w jakim tonie ze mną rozmawiają przez te ostatnie dni to tylko pokazuje ich prawdziwe "ja". Szczególnie po dzisiejszym dniu, że nie traktuje ich jako partnera biznesowego nr 1, że biorę inne zlecenia na pałę i zaniedbuje obowiązki u nich (bo od czasu do czasu biorę wolne dni?). W ogóle komu mogłoby przyjść coś takiego do głowy? Jaki trzeba mieć tupet, żeby w taki sposób już "ratować sytuację" - moim zdaniem to już nie jego interes to jakie zlecenia dostaje i od kogo. Po czymś takim strzelił sobie w kolano, a mnie wyjaśniło sytuację.
  5. Jestem dzisiaj mega wkurzony. Kazali mi dzisiaj przyjść i się określić ile chce (mówię teraz w liczbie mnogiej, bo zapomniałem, że to spółka jest). Ale już zasugerowano że jak powiem 8 tys. na FV to w życiu tyle nie dadzą - bo ich nie stać na mnie. Bo oni mogą mi powiedzieć 300-500 więcej może. I że oni mają koszty. Firma idzie do przodu, odkąd przyszedłem to im na wykresach pokazałem, że firma ma sprzedaż na internecie o ponad 400% obrotu więcej, a Ci że koszty - ok, rozumiem, każda firma je ma, nawet ja. Bo już nie wspomnę, że licencje na programy i swój sprzęt muszę ja opłacać, żeby móc "pracować u nich". Ogólnie rozmowa była bardzo na złym poziomie. Uznali, że im strzeliłem w pysk "żegnając się" w poniedziałek. Mają ogromny żal, bo myśleli, że my kumple. Przepraszam co? To jest biznes, ja tu nie przyszedłem szukać przyjaciół. To już źle wszystko wygląda. Ok, ja rozumiem, można mieć dobre relacje z kimś, dobrze się dogadywać. Ale mnie wiecznie zarzucają, że co chwilę mówię coś innego, kiedy to nawet rozmowy z poniedziałku nie pamiętał jeden z nich (jeden z właścicieli z którym rozmawiałem) - on ciągle przeinaczał moje słowa. To jest nie w porządku. Na koniec focha strzelił, że jak mogłem pomyśleć, że zrobienie sklepu potraktować jako dodatkowe źródło dochodu, skoro jestem tu to nie ważne co ja robię przez te 8h. Bo niezależnie od tego co będę robił - liczy się czas, że jestem i robię, już nie ważne co. Rozumiecie to? Bo ja już totalnie zgłupiałem... Pomijając fakt, że każdy krzywo w tej firmie na mnie patrzy dzisiaj - bo usłyszeli, że jestem **** że chciałem zostawić ich na lodzie. Czyli gościu z którym rozmawiałem uznał, że się zwalniam tu i teraz, a przecież koniec naszej rozmowy w poniedziałek było to, żeby przedstawił mi swoją ofertę, jak on to widzi, ile warta jest moja praca u niego - ile jest w stanie dać itp. Normalnie powiem Wam, jestem zażenowany...
  6. Słowo się rzekło. Poszedłem wczoraj na koniec dnia "pożegnać się". Uwierzycie, że rozmowa z szefem / klientem trwała aż 2,5 godziny? Starał się wszelkimi sposobami mnie zatrzymać oznajmiając co chwilę, że "to nie fair i brak szacunku z mojej strony do niego, że z dnia na dzień chce ich opuścić, bez wcześniejszego poinformowania o tym". To że rozmowa trwała 2,5 godziny świadczy, że dałem mu szansę negocjacji :) Były momenty, że zwyczajnie chciałem się obrócić plecami i wyjść. Ale ostatecznie postanowiłem jedno, powiedziałem: "Przedstaw mi ofertę, a ja ewentualnie mogę ją rozważyć jeśli będzie godna przemyślenia" - w ten sposób zobaczę ile moja praca jest warta dla niego :) I do piątku wziąłem wolne. Niech na spokojnie sobie to tam przemyślą, a przy okazji zobaczę jaką ofertę przedstawi :) To też dobry sprawdzian na to wszystko, bo dlaczego z góry miałem powiedzieć ile chce? Zawsze mogę powiedzieć, że nie stać go na mnie i już. A umowa na gębę to żadna umowa - a podczas całej rozmowy klient upierał się, że umowy na gębę są najlepsze (serio?).
  7. @Sven1789 Masz całkowitą rację. Bo mam czas który sam sobie dysponuję na daną ilość zleceń / klientów a i tak finansowo lepiej wyjdzie. A nie tak jak jest do tej pory, praca po godzinach, którą ledwo ogarniam - a gdzie tu czas na dom i rodzinę. Nie mówiąc już o czasie wolnym. Dlatego sama podwyżka nic nie da, bo sam doskonale wiem, że ilość obowiązków i tak mi dojdzie, bo widzę jak się to w czasie rozrasta.... PS. Dam znać jak poszło. I chętnie będę tutaj częściej zaglądał - że ja wcześniej się tu nie zarejestrowałem ? potraficie zmotywować! Dziękuję Wam za to!
  8. Wszystko na gębę... bez umowy, umów. Nawet nie mam ochoty się sądzić... Ogłoszenia z OLX to już któryś raz słyszę, że to samo ZUO ? No ja akurat jestem z małopolski ? Widocznie coś mnie uśpiło - chyba chęć wiary w uczciwych ludzi heh @Sven1789 Zgadza się. Ja to wiem, zawsze wiedziałem, ale mimo to nie wiem czemu się tak dałem łatwo oszukać ?
  9. Też tak robię ? bo nawet jeśli to mam archiwum w postaci maila niż to co mi ktoś przez telefon gadał - a wtedy choć co może mi ktoś zarzucić. Nie wiem tylko, co mnie zamroczyło z tym 1 klientem - z innymi tak nie mam... Chyba zbyt naiwny byłem.
  10. @Sven1789 Uwierz mi że chciałem umowę, ale klient powiedział mi, że mi ufa, więc na razie wystarczy na gębę. I to był mój błąd... Bo sam zaufałem - aż mnie szlag trafia.
  11. Słuchajcie, a teraz mam jeszcze inną ciekawostkę dla Was? powinienem być wredny i odchodząc zażądać wykupienie praw autorskich, bo wzory graficzne wytłoczone na produktach zaprojektowałem ja, bo mnie o to poprosili.... Usługa nawet nie była wspomniana na FV - bo uznali, że będzie już za dużo pozycji, a kwota i tak ta sama jest co miesiąc. Produkty trafiły do seryjnej produkcji ? A w takcie opracowywania wzorów klient się zaśmiał "zrób tam jakieś ciekawe wzory, to co może się sprzedawać, może nie będziesz nas ścigał o prawa autorskie". A to ci dopiero sytuacja, nie?
  12. @Michał Podwyżka to bez dwóch zdań, ale sklep to osobny temat i uważam, że powinno być traktowane jako osobna usługa / praca / zlecenie. Chyba dzisiaj będzie ten dzień w którym podziękuję za współpracę, przecież mnie nie zwolni ? czuję się przez Was zmotywowany! @Vienna A widzisz... Z tą umową było tak, że ma być tak jak on chce ?
  13. @Vienna My żadnej innej umowy nie podpisywaliśmy. Przyszedłem do klienta na ogłoszenie o pracę, że oferuję usługi takie które potrzebuje, a nie znajdzie pracownika, który na etacie by to robił - bo długo ogłoszenie wisiało na OLX. Tyle, że klient faktycznie zapomina że jestem firmą... Wielokrotnie były rozmowy gdzie słyszałem "jesteś normalnie moim pracownikiem, ale inaczej się rozliczamy - na sadzie FV". I koniec tematu było. Dopiero teraz wyszła sprawa z tym sklepem i to ja stanowczo zażądałem umowy na jego wykonanie. W ostatniej chwili słyszę, że mam go wykonać za kwotę która pokrywa tylko i wyłącznie koszty związane z uruchomieniem. Cud, że wynegocjowałem osobną umowę na wykonanie logo dla tego sklepu razem z przekazaniem praw, ale to i tak kropla w morzu w porównaniu z tym co teraz tam robię.
  14. @Michał Tutaj przyznaje się bez bicia... Zaproponowałem, że mogę sam zbudować sklep, który będzie zintegrowany z systemem ERP, żeby same stany magazynowe się aktualizowały i łatwiejsza była jego rozwojowość na przyszłość (możliwość nieograniczonej edycji i dodawanie nowych modułów i funkcji) - myślałem, że docenią mój angaż w rozwój firmy, a jak wiadomo sklepy nie stawia się z dnia na dzień, zwłaszcza jeśli mają być dedykowane funkcje i integracje. Z innymi klientami to jest tak - nie pasuje wycena to idzie, ale inny przyjdzie i nawet nie negocjuje ceny i robimy. To normalne, wszędzie tak jest. A to, że praca na miejscu to niestety mam rzut beretem do firmy klienta, więc żadnych kosztów z tytułu dojazdu nie mam. Klienta to nie obchodzi - ta sama miejscowość, to żadna różnica. Poza tym od ponad pół roku zabieram swojego laptopa - to też nie jest dla klienta argument, bo twierdzi, że i tak go musiałem kupić, więc i tak jest mi potrzebny do pracy, więc żadna różnica, czy używam go w domu czy u niego... Tragedia jakaś.... @Vienna Masz 100% rację. Nie chcę psuć rynku, odkąd pracuje u klienta to negocjacje do co wynagrodzenia są średnio 3-4 razy w miesiącu. Nic to nie daje. Być może nie potrafię być asertywny. Ale nie ukrywam, klient potrafi mówić raz jedno raz drugie i zawsze wychodzi na jego korzyść. Obawiam się, że jak teraz się wycofam z umową to będzie nieprofesjonalne z mojej strony. Klient oznajmił, że dlaczego ma mi płacić jak "zwykły Kowalski z ulicy" za nowy sklep - gdzie standardowo mocno rozwinięte sklepy z wieloma integracjami i standardami UX są w kwotach 5 cyfrowych - i takie też wyceny otrzymał z innych firm. Nie mówiąc już, że wielokrotnie "sprawdzał mnie" konsultując niektóre zagadnienia z innymi firmami, które mu nagadały głupot, bo "chcieli go złapać". W tej chwili za wykonanie sklepu mam na umowie dać kwotę tylko pokrycia kosztów wykupienia licencji, modułów, certyfikatu SSL, hostingu itp. - ale nic poza tym, czyli zero mojego wynagrodzenia. Bo oczywiście mam ten sklep robić w ramach czasu jak siedzę u niego. Zaczynam się zastanawiać, co ja tu robię...
  15. Ogrom pracy i innych obowiązków nie pozwala zrobić ich na już... Doba zaczyna być za krótka. Mam innych klientów, ale wiadomo nikomu nigdy nie dogodzisz na 100% jeśli chodzi o ceny - tyle wyceniam i już, kropka. Ale ten 1 klient postawił warunek, że mam siedzieć u niego jak na etacie. A jak wielokrotnie zasugerowałem, żeby mnie przyjął na etat, to uważa, że mu się to nie opłaca, bo większe koszty będzie miał z tego tytułu - dlatego woli jak ja sam sobie opłacam ZUS i inne opłaty. Poza tym twierdzi, że nie może mnie przyjąć na stanowisko, które odpowiada mojej branży firmowej (jeżeli mam mieć nadal firmę). A wracając do wysokości wynagrodzenia, to jest to jedna wielka lipa - wystarczy popatrzeć na wysokość kwoty na Fakturze VAT a po odjęciu samego ZUSu i podatku dochodowego wychodzi na rękę niewiele ponad najniższa krajowa w brutto... Dlatego stosunek czasu do wynagrodzenia za takie usługi jest totalnie niekorzystny dla mnie. Dzisiaj wyjątkowo mnie już nerwy ponoszą, bo coraz więcej wszyscy czegoś chcą (właściciel i jego pracownicy, każdego trzeba uczyć, uświadamiać i pokazywać co i jak ma robić). To zaczyna być mega męczące. Tak jak już wspomniałem, żadne argumenty nie przemawiają do klienta. Dzisiaj mam podpisać umowę na wykonanie sklepu i zastanawiam się czy lepiej nie będzie się wycofać - póki jeszcze nie podpisaliśmy wszystkiego...
×