Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które...
Szukaj wyników w...

Rekomendowane odpowiedzi

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

No ja akurat jestem z małopolski 😉

Widocznie coś mnie uśpiło - chyba chęć wiary w uczciwych ludzi heh

 

@Sven1789 Zgadza się. Ja to wiem, zawsze wiedziałem, ale mimo to nie wiem czemu się tak dałem łatwo oszukać 😞

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No niestety tak czasami bywa. Ale sa tez dobre strony: mozesz mu dzisiaj powiedziec, ze to koniec wspolpracy i wyjsc bez zadnych wyjasnien. I wydaje mi sie, ze bedzie to dla ciebie najelpsza opcja. Czytajac to co piszesz, nie wydaje mi sie aby pracodawca sie zmienil, jemu jest to na reke, ze pracujesz za psie pieniadze i robisz zadania ktore wykraczaja za twoje obowiazki bez zadnej dodatkowej zaplaty. A nawet jesli da ci jakas podwyzke tak jak napisalem wczesniej, to na 100% dolozy ci kolejnych obowiazkow pozniej. 

Uciekaj jak najdalej i sie nie ogladaj za siebie, tak jak napisales to masz innych klientow. Na pewno znajdziesz sobie kolejnego lub kolejnych. Uwolni ci to 40 godzin tygodniowo, gdzie jak znajdziesz sobie nawet 2 innych to wyjdzie cie to duzo lepiej finansowo niz trzymac sie tego co masz teraz pewne ale zabija cie od srodka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sven1789 Masz całkowitą rację. Bo mam czas który sam sobie dysponuję na daną ilość zleceń / klientów a i tak finansowo lepiej wyjdzie.

A nie tak jak jest do tej pory, praca po godzinach, którą ledwo ogarniam - a gdzie tu czas na dom i rodzinę. Nie mówiąc już o czasie wolnym.

Dlatego sama podwyżka nic nie da, bo sam doskonale wiem, że ilość obowiązków i tak mi dojdzie, bo widzę jak się to w czasie rozrasta....

 

PS. Dam znać jak poszło. I chętnie będę tutaj częściej zaglądał - że ja wcześniej się tu nie zarejestrowałem 🙂 potraficie zmotywować! Dziękuję Wam za to!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słowo się rzekło. Poszedłem wczoraj na koniec dnia "pożegnać się". Uwierzycie, że rozmowa z szefem / klientem trwała aż 2,5 godziny?

Starał się wszelkimi sposobami mnie zatrzymać oznajmiając co chwilę, że "to nie fair i brak szacunku z mojej strony do niego, że z dnia na dzień chce ich opuścić, bez wcześniejszego poinformowania o tym".

To że rozmowa trwała 2,5 godziny świadczy, że dałem mu szansę negocjacji :)

Były momenty, że zwyczajnie chciałem się obrócić plecami i wyjść. Ale ostatecznie postanowiłem jedno, powiedziałem: "Przedstaw mi ofertę, a ja ewentualnie mogę ją rozważyć jeśli będzie godna przemyślenia" - w ten sposób zobaczę ile moja praca jest warta dla niego :)

I do piątku wziąłem wolne. Niech na spokojnie sobie to tam przemyślą, a przy okazji zobaczę jaką ofertę przedstawi :)

To też dobry sprawdzian na to wszystko, bo dlaczego z góry miałem powiedzieć ile chce?

Zawsze mogę powiedzieć, że nie stać go na mnie i już. A umowa na gębę to żadna umowa - a podczas całej rozmowy klient upierał się, że umowy na gębę są najlepsze (serio?).

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli tak jak myślałem, typowy Janusz Przedsiębiorca, wyrzucić nie wyrzuci, ale bez stanowczej reakcji nie da podwyżki.

Dobra robota, dawaj znać jak to finalnie się potoczy 😉 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brak szacunku to on ma do pracownikow. Janusz Biznesu, zeby jemu dobrze szlo, a reszta niech pracuje za psie pieniadze. Ciekawe co ci przedstawi do piatku, nie liczylbym na wiele, jezeli upieral sie dalej, ze na gebe jest nejlepiej. 

Mogles mu sam powiedziec ile ty oczekujesz z gory, zawyzyc nawet troche i zobaczyc co by powiedzial. Nie daj sie tez wziac na pieniadze, powiedz, ze chcesz zakres obowiazkow na pismie i ma on nie wykraczac za twoja place, a jezeli cos dodatkowego bedzie chcial to przedstawisz mu cennik za dodatkowe rzeczy ktorych oczekuje.

Czekamy na ostateczny werdykt 😄

Edytowane przez Sven1789
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Dokładnie + harmonogramy wykonania i PŁATNOŚCI. I jeszcze w umowie zaznacz o możliwości zerwania umowy jeśli rażąco się narusza jej postanowienia (czyli: brak przelewów, ale też Twoje opóźnienia)

Poza tym czego on się spodziewał? Że będziesz z trąbą chodził i ogłaszał trzy dni, że odchodzisz? 😄

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem dzisiaj mega wkurzony.

Kazali mi dzisiaj przyjść i się określić ile chce (mówię teraz w liczbie mnogiej, bo zapomniałem, że to spółka jest). Ale już zasugerowano że jak powiem 8 tys. na FV to w życiu tyle nie dadzą - bo ich nie stać na mnie. Bo oni mogą mi powiedzieć 300-500 więcej może.

I że oni mają koszty. Firma idzie do przodu, odkąd przyszedłem to im na wykresach pokazałem, że firma ma sprzedaż na internecie o ponad 400% obrotu więcej, a Ci że koszty - ok, rozumiem, każda firma je ma, nawet ja. Bo już nie wspomnę, że licencje na programy i swój sprzęt muszę ja opłacać, żeby móc "pracować u nich".

Ogólnie rozmowa była bardzo na złym poziomie. Uznali, że im strzeliłem w pysk "żegnając się" w poniedziałek. Mają ogromny żal, bo myśleli, że my kumple. Przepraszam co? To jest biznes, ja tu nie przyszedłem szukać przyjaciół. To już źle wszystko wygląda. Ok, ja rozumiem, można mieć dobre relacje z kimś, dobrze się dogadywać. Ale mnie wiecznie zarzucają, że co chwilę mówię coś innego, kiedy to nawet rozmowy z poniedziałku nie pamiętał jeden z nich (jeden z właścicieli z którym rozmawiałem) - on ciągle przeinaczał moje słowa. To jest nie w porządku.

Na koniec focha strzelił, że jak mogłem pomyśleć, że zrobienie sklepu potraktować jako dodatkowe źródło dochodu, skoro jestem tu to nie ważne co ja robię przez te 8h. Bo niezależnie od tego co będę robił - liczy się czas, że jestem i robię, już nie ważne co.

Rozumiecie to? Bo ja już totalnie zgłupiałem...

Pomijając fakt, że każdy krzywo w tej firmie na mnie patrzy dzisiaj - bo usłyszeli, że jestem **** że chciałem zostawić ich na lodzie.

Czyli gościu z którym rozmawiałem uznał, że się zwalniam tu i teraz, a przecież koniec naszej rozmowy w poniedziałek było to, żeby przedstawił mi swoją ofertę, jak on to widzi, ile warta jest moja praca u niego - ile jest w stanie dać itp.

Normalnie powiem Wam, jestem zażenowany...

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też bym była.

Zostaw ich, nie stać ich na Ciebie - są Januszami, od których zaraz usłyszysz, że mają 50 ludzi na Twoje miejsce, a to nieprawda.

W biznesie nie ma przyjaźni. Sorry - Ty masz też koszta, innych klientów. Za 500 złotych 8 godzin siedzieć? Błagam 😄 Przecież to jakaś śmieszna kwota. PłaciszWiesz dlaczego tak zareagowali? Bo pali im się grunt pod nogami 😄 za oprogramowanie, własny sprzęt - no błagam! Ty ich utrzymujesz chyba 😄

Ich podejście to granie na Twoich uczuciach (i to takie typowe dla tego typu człowieka!) i tylko Twoja asertywność pozwoli Ci wyjść z twarzą i racją po swojej stronie. Możesz kontrolnie im napisać @, że zgodnie z rozmową z poniedziałku czekasz na ich propozycję do jutra. Koniec, kropka.

Facet ogólnie myślał, że znalazł sobie niewolnika/pracownika zapominając, że Ty jesteś osobną firmą. Nie daj im się przekonać, bo taki będzie kolejny etap - będą próbowali Cię przekonać przekupstwem do zostania u nich. Pochwałami i niewielką podwyżką. Nieadekwatną do tego co robisz i na jakich warunkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Vienna Najlepsze jest to, że mam zostać dopóki kogoś nie znajdą (a była już dzisiaj 1 osoba na rozmowie o pracę) i przyuczyć tego wszystkiego co ja robiłem. No błagam - ja przyszedłem to dostałem "goły" komputer ze świeżo postawionym systemem, bez programów (o braku kraty GPU w kompie to już nie wspomnę) i było "masz tu loginy, hasła i działaj, dajemy Ci wolną rękę". I ja tu nagle mam kogoś przyuczać? Wszystko co wdrożyłem to z pomocą mojej wiedzy, doświadczenia i mam tak zwyczajnie moje techniki wdrażania przekazać? Mogę co najwyżej zostawić plik na pulpicie z loginami, hasłami i tyle. To co ja dostałem. To też w sumie pokazuje, że mam "sobie iść" skoro już szukają ludzi na moje miejsce 🙂

Owszem w biznesie nie ma przyjaźni. Ja do dzisiaj z nikim w tej firmie nie nawiązałem większej relacji: raz, że nie miałem takiej potrzeby, a dwa liczyły się efekty pracy - choć i tak dostałem upomnienie, że się nie integruje i nie przychodzę na ich imprezy integracyjne (i w sumie dobrze, nie żałuję tego).

Te 300 czy 500 zł netto to miało być o tyle więcej do tego co teraz dostaje na FV, ale to i tak jakaś kpina. No ale trudno, dobrze, że wczas się wycofałem, choćby nawet z tym sklepem. A nawet dzisiaj (po raz kolejny!) usłyszałem, że sklep też może być na gębę i w zasadzie zrobiony w czasie jak tam siedzę - bo oni mnie wynajmują na czas a nie na ilość zrobionej roboty.

Zgadza się, gościu myślał, że jak mnie pochwali raz za czas to będzie cacy. Tragedia, aż żal to komentować. 

Swoją drogą, to już mnie totalnie przerosło - na zasadzie, że w życiu bym się czegoś podobnego nie spodziewał, nawet w najgorszych koszmarach. Obawiam się tylko, że każdy z naszej branży (grafików, webmasterów, programistów czy nawet marketingowców) skazany jest przejść co najmniej 1 przez coś takiego, skoro takich Januszy jest cała masa. Mówię rzecz jasna o takich osobach jak ja - gdzie darze zaufaniem i tego samego oczekuje. Niestety to już jest moja naiwność. Szkoda, bo bycie uczciwym i ambitnym to nie jest jakaś zła domena pracowitego człowieka - tylko czemu zaraz traktuje się nas jak niewolników, tych co kłamią albo co gorsza uznaje się, że szukamy okazji aby oszukać klienta.

Dla mnie to jest nie poważne mówić takie rzeczy drugiej osobie prosto w oczy, mając świadomość, że ma własną firmę - a traktuje się go jak typowego "etatowca".

Jutro ma być ostateczna rozmowa, nawet gdyby zaoferowali nie wiadomo jakie pieniądze i tak się już nie zgodzę na dalszą współpracę. To w jakim tonie ze mną rozmawiają przez te ostatnie dni to tylko pokazuje ich prawdziwe "ja". Szczególnie po dzisiejszym dniu, że nie traktuje ich jako partnera biznesowego nr 1, że biorę inne zlecenia na pałę i zaniedbuje obowiązki u nich (bo od czasu do czasu biorę wolne dni?). W ogóle komu mogłoby przyjść coś takiego do głowy? Jaki trzeba mieć tupet, żeby w taki sposób już "ratować sytuację" - moim zdaniem to już nie jego interes to jakie zlecenia dostaje i od kogo. Po czymś takim strzelił sobie w kolano, a mnie wyjaśniło sytuację.

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety to co piszesz musi mieć ziarno prawdy - każdy z nas musi przejść coś takiego chociaż raz.

Ja też należę do osób, które są pracowite i niestety nazbyt uczciwe i lojalne. Ale niestety taka już jestem i co jakiś czas zbieram tego konsekwencje.

 

Co do przekazywania wiedzy - nie masz z nimi umowy, więc zostawiasz hasła, komputer, żadnych innych rzeczy i rozwiązań. I wychodzisz - Panowie powinni się przekonać co to znaczy "umowa na gębę".

 

Jeśli można coś poradzić na przyszłość. Także dla tych, co za jakiś czas dokopią się do tego wątku, to to, żeby zawsze zaczynać od podpisania umowy (choćby przedwstępnej) okeślających zakres prac, datę, czas, koszt konkretnych prac i harmonogram płatności. To naprawdę odsiewa dziwnych klientów już na starcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Potraktuj ich tak jak oni Ciebie i nie pomagaj nowemu "specjaliście" za darmo, jeżeli już to za jakaś kwotę - inaczej odmawiaj.

Ogółem dobrze, że odszedłeś, aby nie wspierać takich firm, które istnieją dzięki pracownikom, a mają ich w głębokim poważaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestes u nich zatrudniony, nie masz zadnej umowy wiec z jakiej racji masz uczyc ich nowego pracownika? Ja na twoim miejscu ostrzegalbym jeszcze ludzi ktorzy tam przychodza, zeby uciekali jak najdalej. Nie wydaje mi sie, ze z innymi ludzmi tez pojda na umowe, tylko na 'gebe'.

Dobrze zrobiles, tak jak napisala @Vienna nie daj im sie przekupic. Wejdz, niech powiedza swoje, a ty wyjdz stamtad jak najszybciej. Nie masz umowy, wiec nic co dla nich zrobiles nawet im sie nie nalezy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Wiesz, że mi też to przyszło do głowy? Niby nie ma do tego prawa, ale kurde aż się chce pomóc tym ludziom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pracownikiem u nich nie jest, w umowie na 'gebe' pracodawca chyba nie zawarl takiego punktu 😄 Niech zostawi po prostu cos na sprzecie ktory dala mu firma do pracy i nikt sie nie dowie. 

Edytowane przez Sven1789

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, nie odzywałem się, bo miałam wesele w rodzinie i jakoś czasu nie było :)

A wracając do tematu...

Nadal tu kurde jestem, negocjacji końca nie widać - uznali, że póki kogoś nie zajdą "mam tu być". Kultura osobista i dobre wychowanie nie pozwala mi tak zwyczajnie wyjść, żeby źle o mnie nie mówiono. Ale i tak wiem, że będą, więc jak widać to błędne koło i jednocześnie bagno. Słowo daje, sytuacja jest dość trudna - pomijając fakt, że nasza branża nie jest szanowana, przynajmniej ja się z tym coraz częściej spotykam. Co nie zmienia faktu, że nie mogę tak zwyczajnie wyjść mówiąc "pa".

Co do wynagrodzenia to zaproponowali tylko 400 zł więcej, że niby jest ta 5 z przodu na FV. Ale co to jest 400 zł netto więcej? Jak tak poczytałem w Internecie o podobnych przypadkach (z branży), to wynagrodzenie w formie współpracy na polu B2B wygląda zupełnie inaczej niż to co mi od początku tutaj mówią czy oferują. Totalna masakra jakaś.

Jeśli chodzi o szkolenie nowego pracownika czy ostrzeganie innych przed tą firmą to mnie to już lata nie powiem koło czego. Normalnie nerwicy idzie się nabawić. "Przystaw kogoś do muru to potem się dowiesz kto jaką ma prawdziwą naturę" - właśnie się dowiedziałem na własnej skórze, a  to tylko dlatego, że walczysz o swoje - tak jak być powinno.

Powiem Wam jedno - jak i dla przyszłych czytelników - jak najdalej o takich firm, typowych Januszy biznesu, którzy obiecują na "gębę" że na początek możemy pracować na jego warunkach, a potem zobaczymy. To takie "zobaczymy" to nic innego jak forma czasu, kiedy otworzysz oczy i uświadomisz sobie, że jesteś dymany..., bo taka prawda. A że ktoś jest od zawsze uczciwy, to liczy się z tym, że zaufanie ma zawsze miejsce, nie patrząc na to na kogo trafi. Nic bardziej mylnego. Ja tak zaufałem i mam co mam. Nigdy więcej :(

Ma być umowa i moje warunki, a jak nie pasuje - nie stać kogoś na mnie - to jego problem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem, ze kultura i wychowanie ci nie pozwala od tak wyjsc. Ale trzeba SIEBIE troche szanowac, piszesz, ze robia cie w ch**a za przeproszeniem. Jestes bez umowy, a oni ci warunki stawiaja, ze masz tam siedziec dopoki kogos nie znajda, to jest przeciez chore.. kim oni sa, zeby ci takie cos mowic. Pracujesz u nich jakos oddzielna firma, a nie pracownik. Skoro i tak juz o tobie beda mowic zle rzeczy, to czemu nie opuscisz ich teraz? Potraktuj ich tak jak oni potraktowali ciebie i zostaw ich w du**e. Moze sie naucza i ochrnisz ich kolejnego pracownika od takiego bagna. 

Naprawde, ja bym na twoim miejscu schowal maniery w kieszen i po prostu wyszedl.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zastanawiam się teraz co jeśli wejdzie w życie tzw. "test przedsiębiorcy". Słyszeliście o tym?

Co do obecnego tematu, to mam być min. 2 dni w tygodniu aż kogoś nie znajdzie i rozliczamy się z godzin a nie ze stawki jaka była do tej pory za cały miesiąc. Co ciekawe, stawka godzinowa jest ta sama haha 😛

Jak będzie bardzo źle to jeszcze wspomnę o tych prawach autorskich odnośnie wzorów graficznych jakie opracowałem na produktach (już od 2 tygodni są w sprzedaży).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słyszałam, ale nie wiem nawet o co chodzi. Nie czytam newsów, tyle co w radiu słyszę, a telewizora nie mam już 7 rok na szczęście 😄

 

A z tą stawką... co za dziad 😄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×