Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które...
Szukaj wyników w...

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć!

To mój pierwszy post tutaj. Piszę do Was, bo mam dość ciekawy temat dla Was. Zastanawiam się jakie będą Wasze reakcje i opinie  :)

Z pewnością wielu z Was słyszało lub doświadczyło współpracy z Klientem - gdzie zlecenie lub kilka zleceń było wykonywane na miejscu u klienta. Na wstępie dodam tylko (dla zobrazowania przykładu z Klientem), że jestem właścicielem agencji kreatywnej i jako 1 osoba oferuję podstawowe usługi takie jak:

- Projektowanie elementów identyfikacji wizualnej
- Przygotowanie i produkcja reklam ATL i BTL
- Przygotowanie materiałów reklamowych do druku DTP
- Tworzenie stron i sklepów www
- E-marketing (obsługa social media, kampanie google adwords, pozycjonowanie stron www, optymalizacja stron www, newsletter)
- Fotografia produktowa

Opowiem Wam sytuację z Klientem na moim przykładzie:
Lista zadań jak i wynagrodzenie ustalone było z góry. Z czasem lista tych zadań systematycznie się rozwinęła, a wynagrodzenie nadal było to samo. Przy każdej rozmowie z klientem o konieczności zwiększenia wynagrodzenia w związku z powiększeniem się liczby powierzonych zadań, otrzymujesz odpowiedzi typu: "Wynajmuję Twój czas, to Ty masz problem jak sobie go zorganizować, aby podołać ze wszystkim" - oczywiście forma wynagrodzenia na podstawie FV.
Wspomnę tylko, że praca wykonywana jest w pełnym wymiarze czasu - jak na pełnym etacie (czyli 8h dziennie od poniedziałku do piątku).

Do Klienta nie trafia, że coś może wymagać więcej czasu, aby osiągnąć cel. Czasem trzeba rzucić wszystko inne, żeby coś zrobić do końca i miało "ręce i nogi".

Do tego jeszcze pojawiły się jeszcze spekulacje ze strony Klienta: "Ja nie wiem co Ty robisz siedząc przy tym komputerze, nikt Cię nie sprawdza tak na prawdę". Skąd takie sytuacje się biorą?
Tym bardziej, gdy na początku współpracy jednym z głównych założeń było, że dostaję wolną rękę w działaniu, osiągnięciu zamierzonego celu. 
Mając własną firmę, oferujesz usługi na najwyższym poziomie, nie stać mnie na zlewanie Klienta i nic nie robienie.
Tym bardziej, że efekty mojej pracy, którą robię u Klienta są jak na wyciągnięcie ręki. Kompletnie tego nie rozumiem.

Czy Wy mieliście podobnie? Na początku jest super, sympatycznie, pełne zaufanie, a później Klient zaczyna cię traktować jak niewolnika, który będzie robić dla niego coraz więcej za te same pieniądze....

Pracuję tak u Klienta blisko półtora roku i od tamtego czasu prowadzę statystyki - jak firma i sprzedaż rozwinęła się od momentu jak się pojawiłem. Co pewien czas organizuję spotkanie i przedstawiam im słupki, wykresy i sprawozdania - efekty, które też czują po kieszeni - firma więcej zarabia. Pomimo wdrażanych działań każdy traktuje mnie jako zwyczajnego grafika (nie tylko w tej konkretnej firmie u Klienta). No, ale każdy sobie myśli "Jakim cudem grafik ma za zadanie rozwijać sprzedaż w sektorze e-commerce?" - a no właśnie.

Kolejna „lista życzeń”:
Na początku była mowa o robieniu zdjęć produktowych, ciągłą opiekę nad sklepem internetowym jak i monitorowanie wystawianych aukcji na allegro i od czasu do czasu wrzucić coś na Facebook'a. 

Z czasem pojawiła się potrzeba ze strony właścicieli firmy, aby podnieść e-sprzedaż na sklepie internetowym i allegro. A w międzyczasie samodzielne opracowywanie cen produktów, unikatowe opisy oraz ciągłej integracji sklepu i aukcji allegro z programem ERP. Następnie przyszedł czas na rozwinięcie Facebook'a, dodawanie coraz więcej postów promujących sklep internetowy firmy - ciekawe treści połączone z niebanalną grafiką ukazującą produkty firmy. 

Następnie pojawił się problem z działem sprzedaży, który nie potrafił sobie poradzić z ilością zamówień – nadal tak jest. Zasugerowałem właścicielowi, aby zorganizować szkolenie dla tych osób, bo często były sytuacje, kiedy to mnie dawali do słuchawki jak dzwonił Klient, czy nawet w sytuacjach kiedy reklamację trzeba było rozpatrzeć. Zawsze było „bo Ty ładnie mówisz i piszesz”. Ciekawy przypadek prawda?

A ostatnio z braku możliwości rozwoju sklepu internetowego o nowe moduły i funkcje (dedykowany CMS stworzony przez jakąś firmę, która umożliwia rozbudowanie sklepu tylko przez ich ingerencję) pojawiła się myśl, abym to ja stworzył sklep internetowy na innej platformie - na końcu wykonując szkolenie dla całego personelu, by w przyszłości mógł ktoś po mnie przejąć jego rozwój itp.

Pewne działania zostały przeze mnie zasugerowane z myślą, że Klient zauważając to, podejmie oczywiste negocjacje co do wynagrodzenia w ramach dalszych "usprawnień" i optymalizacji. I tak na powyższym przykładzie widać, że z biegiem czasu lista zadań systematycznie się powiększa, a wynagrodzenie pozostało nadal to samo.

Z natury jestem człowiekiem, który lubi pomagać. Ale kiedy jest ta granica przyzwoitości w biznesie, żeby szanować się jak należy? Mówię tu oczywiście o adekwatnym wynagrodzeniu co do wykonywanej pracy.
Dla wielu z Was może to być niezrozumiałe - dlaczego nadal tam pracujesz?
Otóż chce pomóc tej firmie, a wszelkie inne zlecenia wykonuję po godzinach - no bo kiedy :)

Aaaa, byłbym zapomniał. Od pewnego czasu zmuszony jestem pracować na własnym laptopie, ponieważ (jak to uznaje Klient) przeznaczony dla mnie komputer był drogi i nie wiedzą czemu nie chce działać jak należy.
Dodam tylko, że jest to typowy "marketowy składak" - może i by się znalazł dobry "gotowy zestaw", ale nie sądzę, żeby komputer do zadań specjalnych - który ma być sprawny - nie posiadał osobnego układu GPU np. jakiś GeForce :)

I tu pytanie do Was... Patrząc na całą listę zadań. Jak myślicie, jaką stawkę godzinową mam, przyjmując, że pracuje u Klienta 8h dziennie od poniedziałku do piątku? A teraz: Jaka stawka godzinowa byłaby godziwa w Waszym przypadku za to wszystko? Pamiętając, że ostatnie co trzeba zrobić to opracować zupełnie nowy sklep internetowy i przynosząc swój sprzęt - czyli jak w moim przypadku laptopa :) I oczywiście w ramach tego samego czasu - jak na etacie.

Piszę to wszystko, nie po to aby się Wam wyżalić, ale jako ciekawostkę w branży która jest dość liczna patrząc na ilość zakładanych firm oferujących usługi w większej lub mniejszej części jak ja.

Ciekaw jestem tylko Waszej opinii :)
Pozdrawiam, Arek

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O kurcze, bardzo mi przykro z Twojego powodu, ten twój klient nie jest ograniczony w żadnym przypadku, jest konkretnie normalną osobą, tylko jest "wymagającym żydem" ty mi rób więcej, a ja Ci dam tyle samo, bo do kieszeni chce więcej pieniędzy.

Nie znam jak wygląda Twoja umowa z klientem, ale powinieneś iść do prawnika czy jakiejś poradni i postawić jasno karty, albo płaci więcej, a jak nie, to niech się sam wszystkiego uczy albo szuka jakiegoś jelenia, który mu będzie robił tyle samo za marne pieniądze. Musimy się rozwijać, nie stać w miejscu, inny klient by Ci dał podwyżkę i pewnie bonusy jakieś, że robisz więcej, gdyby był normalny i zauważył, że Twoje pomysły wpływają pozytywnie na działania firmy.

A jeśli chodzi o stawkę godzinową, to pewnie tą normalną, te 10-15zł za godzinę, jednak po przeczytaniu tego drugi raz, pewnie nawet 10zł nie dostajesz.

 

  • Lubię to! 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem w tym, że wszelkie negocjacje kończą się tak, że wszystko ma być zrobione na miejscu - u klienta we firmie. Jest wiele rzeczy które mógłbym pchać do przodu po godzinach, ale klient sugeruje, że w ten sposób go oszukam - bo on nie wie czy to zrobiłem u niego we firmie czy u siebie (bo będzie mi musiał zapłacić za nadgodziny) - a tego chce unikać jak ognia... Dlatego wszelkie nowe pomysły jak mówię, że mogę zrobić po godzinach - zamierają szybciej niż one się pojawiły.

 

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Masz na myśli te 10-15 zł za 8h dziennie od poniedziałku do piątku - co tygodniowo daje 40h, a miesięcznie ok. 160h? Czasowo to wychodzi jak pełny etat, owszem. Patrząc na to z boku to jest to kilka stanowisk z różnych dziedzin, co w formie wynagrodzenia wygląda dość słabo.

Nie wspominając już o tym, jak klient pewnego dnia wspomniał - widząc bardzo dobre efekty mojej pracy - że nie ma przeciwwskazań, abym był w jego firmie kierownikiem w dziale e-sprzedaży. I dadzą mi wolną rękę w rekrutowaniu ludzi, którym będę zarządzał. Co jest dość sprzeczne z tym jak słyszę "że nikt tak na prawdę nie wie co ja robię na komputerze, bo mnie nikt nie sprawdza". Mętlik w głowie to mało powiedziane. 

Dlatego postanowiłem się z Wami tym tematem podzielić, bo to może wydawać się dość dziwne i intrygujące zarazem - skąd takie sytuacje się biorą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaką Ty masz obecnie stawkę? 10-15 zł za taką robotę to jakiś żart, a nie wynagrodzenie. Kiedyś miałem podobną sytuację i mogę z doświadczenia powiedzieć, że nie warto tego ciągnąć. Z czasem będzie przybywać Ci kolejnych obowiązków, a jeżeli się nie postawisz to wynagrodzenie będzie to samo. Postaw sprawę jasno, że nie będziesz wykonywać tylu rzeczy na raz, ponieważ na coś innego się umawialiście i albo robisz to na co się umawialiście za taką samą stawkę, albo zmiana wynagrodzenia.

 

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

W takim razie jaki jest problem, aby wykonać to na miejscu? Będzie dłużej czekał, ale póki płaci to nie widzę problemu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie daj się wykorzystywać.

Przede wszystkim - rozejrzyj się za innymi klientami - pochodź na rozmowy, dowiedz się ile mogą zapłacić, jakie dadzą warunki.

Potem przy kolejnym przedłużeniu rozmowy wyłóż swoje warunki - punkt po punkcie, zacznij od tego ile firma zarobiła na Twojej obecności, poprzez Twoje opłaty aż do tego ile zarabiasz i ile będzie ich kosztowała współpraca wraz z nową umową. Jeśli się tego nie podejmą - do widzenia, koniec rozmów, zabierasz ze sobą swoją wiedzę (chyba, ze w umowie masz jakieś inne wytyczne).

Tacy zawsze wracają - choćby po to, żeby przeszkolić nowy personel bo nie ogarniają tematu sami, spadają im zarobki itp. Wtedy płacą więcej, bo nie mają innego wyjścia. Następnym razem w umowie zawrzyj punkt o % od zarobków sklepu powyżej jakiegoś progu. Trafiłam na dwóch takich Januszy, nigdy więcej.

P.S. Przeczytałam jeszcze raz - Twój klient traktuje Cię jak własnego pracownika (tyle, że B2B), a nie firmę, której zleca pewną część zadań - nie daj się! Powinniście się rozliczać za konkretne zadania, nie za godziny to raz. Dwa, pewnie nie masz innych klientów, albo wymagają mniej - Klient nie musi o tym wiedzieć - masz klientów, pracujesz 8 godzin dziennie i pardon, ale powinieneś mieć w du**e, że on chce Cię mieć na miejscu - są spotkania, są emaile! Jeśli chce mieć Cię na pełen etat w biurze to sorry - działający sprzęt, niech płaci ZUS i sensowną wypłatę (pracuję na takim samym stanowisku jak Ty, ale na etat i zarabiam więcej niż 15 zł/h), a Ty zawieszasz działalność i masz święty spokój z papierologią.

Edytowane przez Vienna
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Mam innych klientów, ale wiadomo nikomu nigdy nie dogodzisz na 100% jeśli chodzi o ceny - tyle wyceniam i już, kropka. Ale ten 1 klient postawił warunek, że mam siedzieć u niego jak na etacie. A jak wielokrotnie zasugerowałem, żeby mnie przyjął na etat, to uważa, że mu się to nie opłaca, bo większe koszty będzie miał z tego tytułu - dlatego woli jak ja sam sobie opłacam ZUS i inne opłaty. Poza tym twierdzi, że nie może mnie przyjąć na stanowisko, które odpowiada mojej branży firmowej (jeżeli mam mieć nadal firmę).

A wracając do wysokości wynagrodzenia, to jest to jedna wielka lipa - wystarczy popatrzeć na wysokość kwoty na Fakturze VAT a po odjęciu samego ZUSu i podatku dochodowego wychodzi na rękę niewiele ponad najniższa krajowa w brutto... Dlatego stosunek czasu do wynagrodzenia za takie usługi jest totalnie niekorzystny dla mnie.

Dzisiaj wyjątkowo mnie już nerwy ponoszą, bo coraz więcej wszyscy czegoś chcą (właściciel i jego pracownicy, każdego trzeba uczyć, uświadamiać i pokazywać co i jak ma robić). To zaczyna być mega męczące.

Tak jak już wspomniałem, żadne argumenty nie przemawiają do klienta. Dzisiaj mam podpisać umowę na wykonanie sklepu i zastanawiam się czy lepiej nie będzie się wycofać - póki jeszcze nie podpisaliśmy wszystkiego...

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poważnie chcesz jescze za najniższa krajową zrobić im sklep? Uciekaj stamtąd bo nie warto za taką kasę. Jeżeli nie podwyższy Ci wynagrodzenia i zrezygnuje to jest duża szansa, że po czasie zrozumie, że ta sprzedaż nie bierze się z nikąd ?

 

Co do innych klientów to najlepiej trzymać się tych większych, którzy mają dla ciebie dużo zleceń wtedy nie będziesz musiał się martwić o ciągłość zarobków. 

 

A co do tej pracy na miejscu to dalej nie rozumiem, po prostu dawaj wyższe stawki za dojazd itp. Żebyś  nie był stratny. Nie zabieraj pracy do domu skoro nic z tego nie masz. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Skoro Ty nie szanujesz i nie wyceniasz odpowiednio swojej pracy, to jak on ma Cię szanować? Nadal będzie Cię traktował jak tanią siłą roboczą. Nie szanuje Cię, do tego wykorzystuje i jawnie Ci mówi to w twarz, Sorry - taka prawda.

W tym układzie to Ty jesteś górą - masz wiedzę i umiejętności. I powinieneś je odpowiednio wycenić.

Umowę możesz podpisać - ale uwaga - od razu podnieś jej cenę o 50% (pod warunkiem, że nie opływa na jakieś grosze), zapisz, że od tej pory pracujesz we własnym "biurze", dołącz harmonogram prac z których będzie Cię rozliczał (co masz zrobić i na kiedy będzie gotowe) i koniec - w biznesie nie ma sentymentów, bo Cię ... w cztery litery. Cenę podwyższ, bo na 100% będzie po drodze mnóstwo problemów z ich strony. Na pewno - znam takich typów, dla jednego pracowałam, tak jak Ty -  4 lata. 4 lata bez podwyżki. Za najniższą krajową. Z nadgodzinami. Zwolniłam się - zabrałam swoją wiedzę. Po dwóch miesiącach zadzwonił, czy nie chcę wrócić, bo nie mogą znaleźć osoby na moje miejsce (akurat tego ostatniego nie powiedział, ale doskonale relację zdały mi koleżanki ? - P.S. Ciekawostka - teraz moje obowiązki, które ja ogarniałam sama robią.... 4 osoby).

W dzisiejszych czasach, gdy wszystko drożeje z dnia na dzień powinieneś sobie zastrzec w umowie (pisemnej, nic na gębę!) coroczną podwyżkę netto o 5% (lub comiesięczną o 0,5%).

W tej chwili jako firma psujesz rynek.

Nie mam zamiaru Cię obrażać, chcę Cię zmotywować do działania.

 

Edytowane przez Vienna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Michał Tutaj przyznaje się bez bicia... Zaproponowałem, że mogę sam zbudować sklep, który będzie zintegrowany z systemem ERP, żeby same stany magazynowe się aktualizowały i łatwiejsza była jego rozwojowość na przyszłość (możliwość nieograniczonej edycji i dodawanie nowych modułów i funkcji) - myślałem, że docenią mój angaż w rozwój firmy, a jak wiadomo sklepy nie stawia się z dnia na dzień, zwłaszcza jeśli mają być dedykowane funkcje i integracje.

Z innymi klientami to jest tak - nie pasuje wycena to idzie, ale inny przyjdzie i nawet nie negocjuje ceny i robimy. To normalne, wszędzie tak jest.

A to, że praca na miejscu to niestety mam rzut beretem do firmy klienta, więc żadnych kosztów z tytułu dojazdu nie mam. Klienta to nie obchodzi - ta sama miejscowość, to żadna różnica. Poza tym od ponad pół roku zabieram swojego laptopa - to też nie jest dla klienta argument, bo twierdzi, że i tak go musiałem kupić, więc i tak jest mi potrzebny do pracy, więc żadna różnica, czy używam go w domu czy u niego... Tragedia jakaś.... 

 

@Vienna Masz 100% rację. Nie chcę psuć rynku, odkąd pracuje u klienta to negocjacje do co wynagrodzenia są średnio 3-4 razy w miesiącu. Nic to nie daje. Być może nie potrafię być asertywny. Ale nie ukrywam, klient potrafi mówić raz jedno raz drugie i zawsze wychodzi na jego korzyść.

Obawiam się, że jak teraz się wycofam z umową to będzie nieprofesjonalne z mojej strony. Klient oznajmił, że dlaczego ma mi płacić jak "zwykły Kowalski z ulicy" za nowy sklep - gdzie standardowo mocno rozwinięte sklepy z wieloma integracjami i standardami UX są w kwotach 5 cyfrowych - i takie też wyceny otrzymał z innych firm. Nie mówiąc już, że wielokrotnie "sprawdzał mnie" konsultując niektóre zagadnienia z innymi firmami, które mu nagadały głupot, bo "chcieli go złapać". W tej chwili za wykonanie sklepu mam na umowie dać kwotę tylko pokrycia kosztów wykupienia licencji, modułów, certyfikatu SSL, hostingu itp. - ale nic poza tym, czyli zero mojego wynagrodzenia. Bo oczywiście mam ten sklep robić w ramach czasu jak siedzę u niego.

Zaczynam się zastanawiać, co ja tu robię...

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Bo nie jesteś jego pracownikiem, tylko firmą którą podnajmuje, ale najwidoczniej o tym zapomniał. Sorry - ja bym mu wystawiła umowę na kwotę jak zwykły Kowalski tylko na sklep, resztę umowy rozwiązała. A jak by podskakiwał to zgłosiła do PIP'u bo wasza umowa ma znamiona Umowy o pracę - jest uziemiony karą, zaległymi składkami na ZUS i podatkiem. W sumie możesz użyć tego jako ostatecznego argumentu ? Zobaczysz jak złagodnieje ? On nie tylko Cię wykorzystuje, ale jawnie łamie prawo pracy, cacka US itp.

W umowie powinna znaleźć się także Twoja "robocizna". Z takimi trzeba twardo i asertywnie. Musisz się tego nauczyć posiadając własną firmę. Kręci - rozwiązujesz współpracę.

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Vienna My żadnej innej umowy nie podpisywaliśmy. Przyszedłem do klienta na ogłoszenie o pracę, że oferuję usługi takie które potrzebuje, a nie znajdzie pracownika, który na etacie by to robił - bo długo ogłoszenie wisiało na OLX. Tyle, że klient faktycznie zapomina że jestem firmą... Wielokrotnie były rozmowy gdzie słyszałem "jesteś normalnie moim pracownikiem, ale inaczej się rozliczamy - na sadzie FV". I koniec tematu było. Dopiero teraz wyszła sprawa z tym sklepem i to ja stanowczo zażądałem umowy na jego wykonanie. W ostatniej chwili słyszę, że mam go wykonać za kwotę która pokrywa tylko i wyłącznie koszty związane z uruchomieniem. Cud, że wynegocjowałem osobną umowę na wykonanie logo dla tego sklepu razem z przekazaniem praw, ale to i tak kropla w morzu w porównaniu z tym co teraz tam robię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy się śmiać czy płakać - sklep za darmo? Tu nie ma co się zastanawiać, albo podwyżka do normalnej stawki jak na taką posadę (podwyżka 2x, 3x) albo niech się nie ośmiesza. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

I to podpada pod kontrolę PIP. Jeśli pracujesz powyżej 3 miesięcy u jednego pracodawcy na FV i wystawiasz ją co miesiąc, pracujesz u niego w firmie ma to znamiona umowy o pracę.

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Podsumowując - zgadzając się na takie warunki sam się dałeś wykorzystać. Teraz opcją jest rezygnacja z tego klienta i znalezienie innego. I umowa na piśmie. Zawsze. I wycofaj się z tego sklepu - nie zarobisz a tylko dostaniesz na głowę nowe obowiązki. Nic nie podpisałeś, zawsze możesz się jeszcze wycofać. On też nie gra fair - niech szuka innego naiwnego. Poza tym co to za umowa, jeśłi jasno nie określiłeś warunków jej podpisania? Umowa działa w dwie strony i określa warunki ustalone przez obie strony.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Michał Podwyżka to bez dwóch zdań, ale sklep to osobny temat i uważam, że powinno być traktowane jako osobna usługa / praca / zlecenie. Chyba dzisiaj będzie ten dzień w którym podziękuję za współpracę, przecież mnie nie zwolni ? czuję się przez Was zmotywowany!

 

@Vienna A widzisz... Z tą umową było tak, że ma być tak jak on chce ?

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja powiem tylko jedno: uciekaj jak najdalej od takich pasozytow, widac, ze meczysz sie od dluzszego czasu, a po rozmowach nic sie nie zmienia. Trudno, bedziesz stratny te kilka zlotych ale zawsze mozesz sobie znalezc nowego klietna ktory bedzie traktowal cie profesjonalnie oraz jako normalna osobe, a nie jakiegos osla ktorego sobie podporzadkowal. Skoro masz rozmowy 3-4 razy w miesiacu, i nic one nie daja, nic cie tam nie. trzyma. Uwierz mi, ze od razu kamien spadnie ci z serca jak uciekniesz z tego bagna. 

 

I nie boj sie tego, ze pomysli, ze jest to nieprofesjonalne. Czy to jak on ciebie traktuje pewnie dlugiego czasu jest profesjonalne? Ja na twoim miejscu bym juz sobie darowal podwyzki, bo nawet jak ci da teraz, to pozniej znowu ci dolozy kolejnych milion rzeczy, a jak zapytasz o podwyzke to wyskoczy z 'przeciez juz dostales, to czego wiecej oczeekujesz'

Edytowane przez Sven1789
  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słuchajcie, a teraz mam jeszcze inną ciekawostkę dla Was? powinienem być wredny i odchodząc zażądać wykupienie praw autorskich, bo wzory graficzne wytłoczone na produktach zaprojektowałem ja, bo mnie o to poprosili.... Usługa nawet nie była wspomniana na FV - bo uznali, że będzie już za dużo pozycji, a kwota i tak ta sama jest co miesiąc.

Produkty trafiły do seryjnej produkcji ? A w takcie opracowywania wzorów klient się zaśmiał "zrób tam jakieś ciekawe wzory, to co może się sprzedawać, może nie będziesz nas ścigał o prawa autorskie".

A to ci dopiero sytuacja, nie?

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem ci szczerze, ze ja na twoim miejscu bym sobie to darowal. Widac, ze pracodawca to jakis gbur i szuka kogos kto zrobi mu robote za darmo. Wiecej nerwow cie to bedzie kosztowalo, bo na pewno latwo ci tego nie bedzie chcial odsprzedac.

Zostaw mu wszystko w cholere, a latwiej ci sie bedzie spalo. Bedzie to dla ciebie dobra lekcja, zeby w przyszlosci wszystko zawierac w pisemnej umowie.

 

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sven1789 Uwierz mi że chciałem umowę, ale klient powiedział mi, że mi ufa, więc na razie wystarczy na gębę. I to był mój błąd... Bo sam zaufałem - aż mnie szlag trafia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teoretycznie możesz z tym iść do sądu i wygrać.

Inna sprawa - jeśli udowodnią mu, że byłą to UoP - to wszystko co wyprodukowałeś należy do niego, choć będzie go to słono kosztowało ?

Ja bym się nie szarpała. Szkoda nerwów.

Daj znać jak CI poszła rozmowa ?

 

Tak jest! Wszystko na piśmie, nigdy na gębę. Ja się nauczyłąm także rozmowy telefoniczne podsumowywać i wysyłać w @ do klienta :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz nauczke, zostaw go z reka w nocniku, tak jak on zrobil to z toba. Umowa to podstawa w tym zawodzie, bo pozniej konczy sie tak jak teraz.

Edytowane przez Sven1789

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co zabawne, właśnie mi przyszło do głowy, że faktycznie nie macie umowy i możesz mu powiedzieć do widzenia nawet przez telefon ?

I wystrzegaj się ogłoszeń na OLX - zawsze się trafiają dziwni ludzie ?

  • Lubię to! 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Też tak robię ? bo nawet jeśli to mam archiwum w postaci maila niż to co mi ktoś przez telefon gadał - a wtedy choć co może mi ktoś zarzucić.

Nie wiem tylko, co mnie zamroczyło z tym 1 klientem - z innymi tak nie mam... Chyba zbyt naiwny byłem.

Edytowane przez aremasik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się lub zarejestruj, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Dodam, to ze on ufa tobie, to nie znaczy, ze ty powinienes ufac jemu. Umowa ma chronic obie strony, jemu ona byla nie potrzebna bo mysli, ze znalazl sobie Janusza ktory mu to zrobi, ale ty z tego nie masz nic i nie chroni cie przed wlasnie takimi za przeproszeniem debilami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×